Grudzień 12, 2017

Pracownicy akademiccy narzekają na płace. Podwyżek jednak nie będzie

akapit

Nauczyciele akademiccy przekonują, że ich wynagrodzenia za wkład na uczelni są zbyt małe na zdobyte kwalifikacje. Wielu podnosi, że przeciętna pensja dla profesora w publicznym uniwersytecie, akademii czy politechnice w Polsce to równowartość 1,2 tys. euro, a to kilkukrotnie mniej w porównaniu do standardów zachodnioeuropejskich.

Problem wydaje się nawarstwiać

system edukacji w Polsce

flickr.com | Northern Ireland Executive

Zdaniem ekspertów problem wydaje się na tyle poważny, że wielu wykładowców decyduje się na pracę w kilku, a nierzadko także kilkunastu szkołach wyższych (rekordzista wykładał na siedemnastu uczelniach). W efekcie tzw. etos nauczyciela akademickiego ginie, a jego miejsce zastępuje liczba zer na rachunku bankowym. Udowodniono, że wykładowcy, którzy pracują na kilku stanowiskach mają problem z organizacją pracy i rzetelnym podchodzeniem do indywidualnych potrzeb studentów. Coraz powszechniejszym zjawiskiem staje się obojętność, mała przykładność do przeprowadzanych egzaminów, brak pomocy podczas redagowania prac dyplomowych oraz wiele innych.

  • Czytaj również: Czy praca doktorska Stanisława Gawłowskiego jest plagiatem?

Próżne marzenia MNiSW? Wykładowcy znaleźli sposób na obejście przepisów

Resort nauki zapewnia, że praktyki podejmowane przez nauczycieli akademickich, którzy wykładają na kilku uczelniach są mu dobrze znane. O ile pierwotnie ograniczenie miało dotyczyć możliwości pracy na dwóch etatach (zgodę na drugi etat musi wydać rektor pierwszej uczelni), to nauczyciele znaleźli już sposób na obejście tej regulacji poprzez rejestrację własnych działalności gospodarczych i/lub podpisywanie umów cywilnoprawnych.

W efekcie wykładanie w kilku miejscach nadal wydaje się legalne, bo Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie przyjęło jeszcze skutecznej regulacji w tej sprawie.

Dodano do: Edukacja

5 komentarzy to “Pracownicy akademiccy narzekają na płace. Podwyżek jednak nie będzie”

  1. Maciejczak
    16 lipca 2013 o 09:15 #

    Tak już jest i inaczej nie będzie. Polski system edukacji to dno zaczynając od nauczycieli akademickich, przez studentów, a kończąc na samym programie zajęciowym. Potrzebna byłaby twarda rewolucja, bo bez niej młodzi Polacy będą nadal kwalifikowani do potencjalnych bezrobotnych.

  2. Dłubaj
    16 lipca 2013 o 09:19 #

    Pensje są rzeczywiście śmieszne. Wielu zdziwiłoby się, gdyby opublikować dochody nawet tych najbardziej wykształconych naukowców. Niestety jeśli chodzi o sam system edu. to zgadzam się z tym co napisałeś – zupełny brak perspektyw.

  3. Anna
    22 lipca 2013 o 10:18 #

    Co z tego że mają kwalifikacje? Ile osób w tym kraju pracuje poniżej swoich kwalifikacji, myślę, że zdecydowana większość, a utrzymywanie profesorów od jakichś dziwnych przedmiotów na kierunkach, po których ludzie nie mogą znaleźć pracy i głodują jest moim zdaniem pomyłką.

  4. Bruno_BA
    14 października 2013 o 18:18 #

    Polscy wykładowcy niech wezmą się do pracy, zaktualizują swoją wiedzę teoretyczną sprzed kilku, czy kilkunastu, a wyjątkowych przypadkach – kilkudziesięciu lat. Wielu przydałoby się powrót do praktyki, bo przez lata nieco się zastali i ich wiedza nierzadko ma niewiele wspólnego z rzeczywistymi kwalifikacjami jakich oczekują pracodawcy.

    Niestety polski system edukacji zarządzany jest przez tak „kompetentne” grono specjalistów, że nie spodziewam się przewrotu w tej kwestii i nagłej poprawy.

  5. Kasia Ba
    17 grudnia 2013 o 08:41 #

    Phy… za mało zarabiają? Co to za ściema. Przecież oni jadą na kilku etatach, często mają dwa etaty na jednej uczelni. Do roboty by się darmozjady wzięły i uaktualniły wiedzę, a nie jakieś historyczne gnioty wciskają. Tfu… spalić te wyższe uczelnie, a nie dawać im podwyżkę.

Zostaw komentarz