Barbara Zadrożna CZYTAJ BIO AUTORA

Przeczytanie tego artykułu zajmie Ci: 5 min.

Recenzja czwartej części sagi gier o gildii morderców.

Assassin's Creed IV: Black Flag zaskoczył malkontentów

Fotografia zgodnie z obowiązującą licencją CC

Dużym, pozytywnym zaskoczeniem dla wielu osób jest Assassin’s Creed IV: Black Flag. Żadna części serii gier wyprodukowanych przez Ubisoft nie cieszyła się tak negatywnym przyjęciem. Miała zawieźć, a okazała się strzałem w dziesiątkę.

Miało być źle, a wyszło całkiem dobrze

Wielu fanów, na wieść o tym, że światło dzienne ujrzy kolejna część z z serii Assassin’s Creed, nie pałało optymizmem na to. Chyba żadna z dotychczasowych części gry, nie miała tak złego przyjęcia. Krytykowano dosłownie wszystko od pomysłu, że powstanie kontynuacja opowieści, która miała zakończyć się trzecią odsłoną, po fakt, że akcja gry będzie toczyć się na malowniczych Karaibach. Dziś, dokładnie osiem miesięcy po oficjalnym ogłoszeniu powstawania czwórki, mamy pewność, że jest to jeden z najlepszych odcinków sagi.

Doskonały scenariusz w Assassin’s Creed IV: Black Flag

Jeśli chodzi o fabułę to gra jest majstersztykiem. W trzeciej części Desmond Miles podjął decyzję o wyłączeniu się z projektu, więc twórcy gry podjęli decyzję, że tą postać zastąpią samym graczem. Dzięki temu w czasie gry staramy się dotrzeć do ukrytych w DNA wspomnień przodków. Gra rozpoczyna się w siedzibie firmy Abstergo Entertainment, w której rozpoczynamy badanie losów korsarza Edwarda Kenwaya.

Główny bohater tej serii Sam Kenway jest przeciwieństwem dotychczasowych bohaterów. Okazuje się, że ma on w głębokim poważaniu zarówno bractwo asasynów jak i templariuszy. Pirat nie jest zainteresowany rywalizacją o władzę nad światem, a obie te organizację traktuje jako problem w realizacji własnego celu jakim jest zdobycie bogactwa. Okazuje się, że Kenway przez przypadek dostaje się do tajemnego bractwa Assasynów. Po prostu przywdziewa charakterystyczny kostium bo udało mu się go zdobyć. Cała reszta akcji to splot nie spodziewanych zdarzeń, które w końcu na poważnie uwikłają go w odwieczny konflikt dwóch zwalczających się zakonów.

Uważasz, że to był dobry artykuł? A może coś jest niezrozumiałe?

Autor tego materiału czeka na Twój komentarz. Serio.

MACIE RACJĘ. NAPISZĘ KOMENTARZ
1

Barbara Zadrożna

Redaktor działów: Finanse i bankowość. Specjalizuje się w tematyce okołogospodarczej i politycznej.
Czekamy na Twój komentarz

1 komentarz na temat “Recenzja czwartej części sagi gier o gildii morderców.”

  1. Ali pisze:

    Jakoś Assassin’s Creed nigdy nie należało do moich ulubionych gier, jest to dość płaska.

Napisz komentarz ...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *